bo każda kobieta ma w sobie coś z dziwki :]

No i proszę, na każdego pracoholika przychodzi pora. Jeszcze wczora z wieczora wesolutka i w sweterku, mimo natłoku pracy. Dzisiaj już klapnięta, z obolałą tchawicą i w dresie. Zaraz, w miarę nieśpiesznie, udam się pod kocyk. Tam oddam się bez reszty poszerzaniu i utrwalaniu swoich wiadomości historycznych. Jutro muszę zdrową być. Bo klasówki i prezentacje. Działanie strategiczne mnie zmusza.

Zajmuję się namiętne tworzeniem Dzieła, oczywiście wtedy, kiedy nie zajmuję się nauką. Dzieło ów to na razie 36 małych karteczek, na których umieściłam swoje ulubione cytaty. Na razie wśród inspiracji przeważa Adam Nowak oraz Włochaty. Ale jeszcze nawet nie musnęłam Pidżamy… Kiedyś przyczepię małe karteczki do dużej kartki. Będzie wisieć na jakiejś ścianie albo drzwiach, albo zobaczę jeszcze gdzie, i promieniować mądrością. A ja będę chłonąć. Czyli wszystko to ma na celu podniesienie moich wskaźników. Czyli przydatne, nie lenię się i nie marnuję czasu :] (akurat.)

Oprócz tworzenia i nauki czas wypełnia mi gołomózgowie.

Oceniaj mnie! Niech jad strumieniami leje się!

I znów dzisiaj nic mądrego nie napiszę… może później?

Jak cień…

„mamy armie dwie, co strzegą naszych snów
mamy siebie i budzi nas ciągle strach
nie umiemy już budować swego domu
nie czekamy już na nic”
[Wilki "Jak jeden cień w dolinie mgieł"]

Nie potrafię sklecić zdania do sensu.
Dużo myśli, a jak przychodzi co do czego, milczę.
Mogłabym mówić o tym, co czułam dzisiaj, stojąc cicho wśród stada zgrabnych, pewnych siebie dziewcząt, będąc cięzko zakłopotaną i zarumienioną na podobieństwo dojrzałego jabłuszka.
Albo o tym, o czym marzę.
Albo o tym, nad czym się zastanawiam.
Albo o tym, jak chciałabym wyglądać, jaka być oraz jak chciałabym być postrzegana.
Albo o tym, co gra mi w głowie, albo o moich muzycznych fascynacjach minionego tygodnia lub dwóch.
Oczywiście, o uczuciach, emocjach i sytuacjach.

Ale zaniemogłam, zaniemówiłam, zaniemyśliłam. Zaniewszystko, zaniecokolwiekbądź. Nickolwiek.

Słowa klucze. Klucze francuskie nr 13, potrzebuję takiego do siodełka w rowerze, notabene.
Włochaty, wegetarianizm, dyskografia na cd, marzenie, postanowienie, próba.
Pidżama, Grabaż i Kozak, sen, rozmowa, miłość, chłód. Paranoja.
Telefon, zeszyt, brak czasu, urwanie głowy, Aniou, przepraszam.
Sobota, kocyk, lampki na ścianie, herbata, szept, dotyk, spojrzenie, my, spokój.
Samotność, kompleksy, wuef :/
Ja, ja, ja, ja, ja, ja.
Płacz, dach, spacer, marzenia, cierpienie, dziękuję…
Wiara, nadzieja, miłość, prawda, Platon. Ratunku.
Muzyka. Agresja, bunt, słabośc, radość, samotność, tęsknota, myśli.
Bóg, Anarchia, Wiara i Nadzieja, Przyjaźń, Miłość, Samotność, Decyzje, Przyszłość.
Niechęc, niepewnośc, wstyd, złość, nieśmiałość, mściwość, złośliwość, potem płacz.

Chyba tyle.
Zadanie: połącz słowa i zbuduj z nich poprawny, sensowny ciąg myślowy. Odgadnij, co poetka miała na myśli.
Kocham niedopowiedzenia…..

do przyjaciół samotnych.

Kochani. Spójrzcie na to z innej strony.
Reguła Hunda mówi, że elektrony na ostatniej podpowłoce dążą do takiej konfiguracji, by jak najwięcej zostało niesparowanych.

Wszystko w naturze jest celowe i ma sens.

„zabierz mnie na drugą stronę
tam gdzie wszystko ma swój sens
gdzie wszystko ułożone jak policyjny pies…”
[Happysad "To koniec"]

Jak kania dżdżu [kaniadżudżu] łaknę miłych, sympatycznych i kochanych ziołowych tabletek nasennych, które mnie nie uzależnią. Chcę kłaść się wcześnie i wstawać późno. Chcę przespać siebie samą.
Jakieś pytania?

z rozważań chorego na raka podlewającego pelargonie

Znam wszystkie twoje chwyty, ty znasz moje. Tracimy czas.
[kto to, kur.., powiedział?!]

Z biegiem lat dojrzewa we mnie myśl, że powołanie na świat małej Lao było największym błędem życiowym moich rodziców.
Tyle nt. mojego stanu psychicznego. Ktoś go postawił na trampolinie. Może wpadnie do basenu i się utopi, będzie cicho przynajmniej. Na razie skacze w dół i w górę.
Dobranoc.

PS1. Przesadziłam Kaktusa, jestem z siebie przesadnie dumna.
PS2. A jeśli to jest kryty basen? Zawsze może rozbić czaszkę o sufit. Byle się tylko zamknął.
PS3. Jakże bezwstydnie profanuję A. Bursę, przeinaczając i parafrazując do użycia we własnych obłudnych celach. Hah.

bo nie.

Święto Zakochanych odwołano, Walę-tynkowej notki nie będzie.
Sorry. Nie w tym roku.

„w głowie mam cygański zajeb”

short n bittersweet

dozens of bad thoughts. however, i’m gonna relax. i’m gonna sleep as long as needed to forget everything. even to forget my own name and all the names you call me.
i wanna discover ‚em all again. i wanna discover you’n'me.

hold yout breath.
count to ten.
fall apart and start again.

ain’t gonna suffer no more.

ffffff.

Źle się dzieje w państwie duńskim, cytując mojego ulubionego bohatera dramatycznego. jakie to dziwcinne i niedojrzałe swoją droga, uwielbiać Hamleta. Szczególnie, gdy ma się 16 lat.

Fizykę pisałam. Potem przeryczałam 15 minut w damskiej toalecie. Tylko dlatego, że mi nie poszło, mimo iż się wcześniej uczyłam. To też jest dziecinne.

To, że przyszłam na następną lekcję spóźniona i z zaczerwienionymi oczami i nosem też może być uważane za dziecinny sposób zwracania na siebie uwagi klasy.

Nie potrafię znosić niepowodzeń. Rozglądam się za jakimś miłym technikum zawodowym.

Jestem dziecinna wswojej przekorze, nieuleczalnej wręcz. w swoim wiecznym braku cierpliwości, w budowaniu nierealnych marzeń i braku zdecydowania. I moja złośliwośc jest tak bezsilna… i tupanie, kopanie powietrza, bunt…
Puenty nie będzie.
Ja chcę do domu.

świadectwo.

W jakże smutnej żyjemy epoce! Cóż z tego, że wiek XX zostanie przez potomnych ogłoszony wiekiem najprężniejszego rozwoju nauki i techniki? Cóż z tego, że cyfrowa ludzkość tworzy coraz to nowe wirtualne światy, zdobywając i podporządkowując sobie coraz to nowe obszary wszechświata? Wiek ten naznaczyły swoim piętnem dwie straszne wojny, które wyniszczyły ludzkość, zarówno pod względem liczebnym, jak w sferze duszy. Do tej pory borykamy się ze śladami holocaustu, machin śmierci; zbrodniami stalinizmu. ogromna część sztuki XX wieku wiąże się z bólem i dylematami moralnymi tamtego okresu. Jest to wiek skandali, odczłowieczenia człowieczeństwa, czy to na rzecz jedynek i zer, czy pseudoartystycznego przekazu, szokowania, rozgłosu, złej sławy. Również ogromnego zagubienia twórców. Którędy iść? Co się liczy? Większa idea, czy pieniądze?
Jacy jesteśmy ubodzy, jeśli chodzi o największe świadectwa ludzkiego ducha i wrażliwości. Mimo wszystkich walorów i godnej podziwu technologii, darzę Katerdę Notre Dame większym podziwem niż Empire State Building. Wyżej cenię gotyckie wspianie się ku Stwórcy po drabinach z łuków i ażurów, renesansowe proporcje i ideały oraz barokowe złote, pulchne cherubinki niż „wspaniały”, „monumentalny” dar przyjaźni Polsko-Radzieckiej: Pałac Kultury I Nauki. Beton nie jest najurodziwszym budulcem świata. Betonowe kościoły na osiedlach betonowych bloków – oto, co po nas zostanie, co będzie świadectwem naszych czasów…
Czy naprawdę jest się czym pochwalić?

Oczywiście, wiem, dramatyzuję… Ale czy neogotyk jest wszystkim, na co nas stać? Czy wielki, wspaniały wiek XX nie mógł był przynieść równie znaczących prądów, nurtów?Dlaczego jesteśmy skazani na kopiowanie, nie potrafimy się nawet porządnie zainspirować, użyć starych pomysłów jako punktu wyjścia do stworzenia czegoś więcej, niż prosta betonowa bryła???
Polska jest pod tym względem na przegranej pozycji w stosunku do zachodu Europy, ze względu na system zakwaterowywania ludności, który rozwinął się prężnie za socrealizmu, mordując bezpowrotnie urokliwe kamienice z zacienionymi bramami na rzecz żelbetu i sklejkowych meblościanek. Szkoda tylko, że brniemy w to dalej.
Tak bardzo chciałabym móc sprawić, by za sto lat myślano o nas choć trochę czulej, niż to się teraz zapowiada. Stworzyć coś, co zapadnie wszystkim w pamięć tak pozytywnie, jak negatywnie kojarzymy datę 11 września.

Skąd ten natłok złych myśli, skąd to pomstowanie? Wystarczyła jedna przejażdżka po mieście wojewódzkim Olsztynie, podróż autobusem MPK nr 15 na trasie L’eclerc – Kortowo. Prosto przez betonową dżunglę. A ja bym tylko chciała, żeby przejście tej trasy pieszo nie było smutną, nieprzyjemną alternatywą, by mogło być przyjemnością spacerowania po ładnym mieście.
Ludzie już dzisiaj nie potrafią budować ładnych miast…

Coraz częściej czuję, że urodziłam się nie w swojej epoce. Nie, żebym swoją epokę wyprzedzała, bynajmniej. Po prostu nie należę do przełomu XX i XXI wieku, z całym tym plastikowym zimnym okropieństwem. Niechby tak z 40 lat wcześniej, wystarczyłoby mi…