* * *

Ta zima jest zeszłoroczna. Wszystko takie samo. Identycznie ośnieżone drzewa, korony oświetlone od dołu żółtym światłem latarni parkowych. Nawet mróz szczypie w brodę zeszłorocznie i zaspy są zeszłoroczne. Robię zeszłoroczne zdjęcia.
Bo ja też jestem zeszłoroczna w tym wszystkim, zupełnie jak na tamtym zdjęciu na wielkiej kuli śnieżnej. Tylko smutek i zmęczenie tak dosadnie tegoroczne, dzisiejsze. Cała reszta taka sama jak zawsze, i na zawsze taka pozostanie, mam nadzieję, tutaj zima zatrzymuje czas.

Śnieżna widokówka znad jeziora jest zeszłoroczna, tegoroczna i przyszłoroczna zarazem…

bo Andrzej mnie ratuje

„Luizo… Ja wiedziałem tu uderzy piorun
Nad drzew błogosławieństwem zwisa jasny miecz
Pagórki zapylone motylem wieczoru
Wąwozy ścieżki szosy przeszedłęm wzdłuż i wszerz
Szedłem tędy śpiewając niosąc biały narcyz
Słuchałem bzdur wierutnych kipiącego serca
I wracały na tarczy (krwawej słońca tarczy)
Poległe tu marzenia moje i bluźnierstwa
Tutaj Eros prowadzi srebrnopióry rower
A Herkules z rodziną je jajka na twardo
Diana wiedzie wilczura… mych ulic bogowie
Tu bogowie bogowie hulają co się zowie
Krzywoprzysięstwa dyszą popędliwe wargi
Lecz gdy widnokrąg oko rozszerzy czerwone
Miasto jak pięść pancerna nieomylnie grozi
I niesyty radości ten jarmark ubogich
Stąd ten piorun ukryty i ten miecz wzniesiony”

[Andrzej Bursa – z poematu „Luiza” – „Krajobraz I”]

Nadal nie wiem, skąd przychodzę, kim jestem, i dokąd zmierzam. W razie pojawienia się nowych poszlak – dam znać.

PS. Śnieg.

są jak popiół…

Nie potrafię pisać o śmierci, choćby z nie wiem jak wielkim pokojem i wiarą przyjętej przez bliskich.

Nie chcę otwierać się i pokazywać tu tego, co widziałam, co przeżyłam, co myślę i co we mnie zostanie.

Czuję się teraz potrzebna przynajmniej jednemu człowiekowi bardziej niż zwykle. Wiem, że podołam.

„spójrz – jestem
choćby drżąc jak liść
tyle
darowałeś mi
słowa
które muszę zgryźć
są jak popiół

zapytaj mnie czy się boję
czegóż miałbym się bać
słowa są twoje życie jest twoje wszystko jest twoje
czegóż miałbym się bać”

["Spójrz - widzę" A. Nowak; Raz Dwa Trzy]

Gram na gitarze. Zbieram myśli i siłę na jutro. Nie pójdę dziś spać zbyt wcześnie…

opowiem jutro. o ile będę miała siłę.

Smutno mi, Boże.

Rozjechany jeż nocą na autostradzie.

To nie mój krzyk na skrzyżowaniu dziś poraża miasto – ostatnio krzyczę rzadko.

Czasem nawet jest z tym dobrze, wstyd o tym głośno mówić.

Jest tu kilka takich miejsc, gdzie nie warto się pałętać, i kilka takich miejsc, by zapomnieć i pamiętać.

Przy nadpalonych mostach, gdzieś pomiędzy wierszami, na skrzyżowaniu słów niewypowiedzianych.

Wszystko co do powiedzenia tobie mam, to moje głodne bajki.

Moje zwidy i herezje, pan Amok czy pan Kurz?

Jesteś mgłą, stań na peronie, znajdę tobie miejsce w wagonie.

Hej Ty, jesteś tam czy Cię nie ma?

- – - – - – - – - -

Nie umarłam w ciasnym wagonie, wbrew zapowiedziom i deklaracjom złożonym Barbarze. Herbertowałam sobie całą drogę. (herbertowałam? werterowałam? rejterowałam? zamiast mózgu tajająca galaterka). Płakałam sobie w kąciku.

to be continued

param pam pam!

„My girl, my girl
don’t lie to me
Tell me where
did you sleep
last night?”

No właśnie – ostatnia noc! Choćby się waliło i paliło, noc dzisiejszą prześpię już u siebie, w swoim własnym nowym pokoju, na swoim własnym starym łóżku.
Pokój ma zielone ściany i duże okno z parapetem. Luksus, jakiego od 7 lat nie było mi dane zaznać. Pod oknem będzie stać stół, jak tylko będe w stanie wydobyć go z samego końca strychu. Będzie regał obok stołu, dwie półki na książki. Już wiszą dwie z desek, nad łóżkiem, na kwiaty. Z zimnych, łysych ścian zaczyna powoli zmieniać się w Moje Małe Miejsce na Ziemi. To, o którym od tak dawna marzyłam i jakiego potrzebowałam.
Promyk słońca zza burzowych chmur. Odtąd wszystko będzie dobrze.

A tak poza tym? Dziwne rzeczy się z człowiekiem dzieją w piątek wieczorem. Kiedy jest skrajnie zmęczony fizycznie i wyczerpany psychicznie.

Stany lękowe zawsze smaczne i zdrowe.

*

„Words like violence
Break the silence
Come crashing in
Into my little world
Painful to me
Pierce right through me
Can’t you understand
Oh my little girl”

Zatapiam się w swojej własnej ciszy i swojej własnej muzyce. Jakikolwiek słowa są zbędne, plączą najprostsze sprawy. Siedzę tu sama ze sobą, chociaż obok mnie żyją ludzie. Odgrodzona matową szybką. Gra pianino. Piosenkę, którą zna tylko kilka osób.
Nie bawię się nikim i niczym, nie wiem jak w ogóle można tak sądzić. Tak sądzą ci, którzy nie rozumieją i dają się zwieśc pozorom. A ja umiem się maskować.

„Painful to me
Pierce right through me
Can’t you understand
Oh my little girl

All I ever wanted
All I ever needed
Is here in my arms
Words are very unnecessary
They can only do harm”

(Zastanawia mnie celowość umieszczania opisów przy statusie gg. Ja przecież i tak nie znam tej piosenki czy wiersza, nie rozczytam poprawnie intencji, sensu. Nic mi to nie powie o twoim nastroju ani o tobie – prócz tego, że lubisz tę piosenkę lub wiersz.)
(Mój pokój stał się wczoraj niebezpiecznie zielony – jestem szczęśliwa – już niedługo izolatka welcome to – )
(Natomiast mój telefon mnie dziś zasmucił… na tapecie, która zmienia się adekwatnie do nowo nastałego miesiąca, dziś rano pojawił sie zawiany, zaśnieżony krajobraz. Bronię się przed taka przepowiednią, z drugiej strony trochę już tęsknię do tej magicznej ciszy. I czekam, kiedy w moim nowym pokoju zawieszę świąteczną białą firankę, na niej małe białe światełka-iskierki. I będzie tak przytulnie, ciepło i bezpiecznie..)

„Words are very unnecessary
They can only do harm

Enjoy the silence”

[Depeche Mode "Enjoy the silence"]