bo wybaczyłam już dawno

Jaśmin, lipa, czarny bez.
3 słowa, jedna prawda o mnie i o lecie.

Słońce jest w nas!
Życie to my
Oddycham marzeniami
urzeczywistniając sny
Doskonała harmonia
Pełne zjednoczenie
Idealna całość
Reszta nie istnieje

Weekendowe pozdrowienia znad morza. Jedyny taki koncert latem. I mój pierwszy na plaży.
Będzie pięknie.

ale o co chodzi?

już od dawna nie uśmiecham się do swoich odbić.

więc milczymy, tak?
okej.
milczymy.

hm, hm.

fantastycznie.

jeśli ludzie przestaną mnie zaskakiwać, to będzie oznaczało że jestem już bardzo starą kobietą.
póki co jestem bardzo rozklejoną kobietą.
nie tak to miało być. nie tak, kurwa.
a nawet jeśli tak (co w praktyce oznacza: nie), to chciałabym jednak, żeby zostało mi powiedziane, napisane, cokolwiek. zakomunikowane.
nie: wymilczane.
milczą tylko tchórze.
(a ja chyba nie należę do typu kobiet zdolnych pokonać setki kilometrów, zakraść się i zamordować. więc nie wiem czego dotyczy ten strach.)
chyba, że to taka zabawa. nie od dziś wiadomo, że milczenie boli mocniej niż najgorsze słowa.

naprawdę można mi to było ładnie, spokojnie powiedzieć. świat by się nie zawalił. raczej.

ona coraz śmielszą ma chęć.

państwo pozwolą, że resztę przemilczę. już chyba i tak za dużo napisałam, ale jakiś wentyl musi być, inaczej bym pękła i rozleciała się z hukiem na malutkie kawałeczki.
państwo pozwolą również na zachowanie milczenia, dopóki to nie przestanie we mnie siedzieć, albo w ogóle mnie dotyczyć.
żebym się nie błaźniła, chociażby po to.
Salve!

blue

Zrobiwszy na nowo:
Sfotografowawszy :-)
Wymyśliwszy i posklejawszy w szablon.
Złożywszy do kupy.

Satisfied.

A teraz siedzi, zbita w kulkę, trochę nieprzytomna po złej nocy, ale nieeee jest źleee! Kosmiczne słuchawki, a w nich pan pyta, czy świat dla mnie przygotował miejsce u samego dna. Oj tak, noszę w sercu Wielki Plan, ale też równie wielki lęk, że się nie uda. I już chciałabym wiedzieć, czy uda się, czy nie mam na co czekać. Nie mam ochoty czekać, nie lubię, nie umiem, dosyć już.
I głupoty robię, nadal takie same, ale coraz więcej ich. Ze strachu. I sama psuję wszystko.

Bo jednak patrzeć w oczy jest o wiele łatwiej. Niby nic nowego. Niby tyle razy już tak było. Ale co z tego, skoro ja nadal nie wiem jak sobie poradzić?

Pogoda typowo Łebska. Skłania do marzeń. To nie poprawia sytuacji.

Płyń, czasie. Niech już wiem, niech już wierzę, niech się spełni!

Edit:
Bajka mówi wiele o jej autorze i jego postrzeganiu świata. Nie słuchajcie tego, co moje bajki mówią o mnie, bo to są niecenzuralne wypowiedzi.