sunday, bloody sunday. dzień starcia.

- chciałabyś to wiedzieć?
- owszem
- ja wiem
- …
- wyrzucić już to z siebie?
- wyrzuciłam, i na co mi się to zdało?
- …ja też
- czekam
- ciężkie słowa ciężko mówić
- …wiem
- nauczyć się żałować?
- nie żałuję
- za późno chyba jest.
chcesz więcej

- przepraszam
- chcesz więcej niż dziś mogę tobie dać
- wiem, pieprzone więcej
- powiem więcej, więcej nie mam!

chcę się już obudzić.

Hare, hare.

Zapomnij, kretynko, że masz telefon.
On i tak nie zadzwoni. Nie czekaj.
Nie zasłużyłaś.

Powiem więcej:
Narozrabiałaś, to i masz za swoje. Tyle ci się właśnie należy.

[Kolczyk.
Kol-czyk (2 sylaby)
Ko-lczyk (na upartego i tak można)
ko-o-lczy-yk
kOlCzYk
KoLcZyK
kyzclok
dziura w wardze ozdobiona podkówką.]

Można było się spodziewać, że to pan, komandorze Tarkin, to zrobił.
Można było się spodziewać, że to pana, komandorze Tarkin, to dzieło.

Śpiewam.

Ot, głupota. Pokaźna. Dziecko, ty się chyba nigdy nie nauczysz trzymać języka za zębami, segregować myśli na ważne i nieważne, przejmować się tylko tym, czym przejmować się jest jakikolwiek sens. A dopóki się nie nauczysz, będziesz odstraszać ludzi.
Szukasz dziury w całym. Pamiętasz? Już to kiedyś słyszałaś i tak bardzo zabolało, bo nie rozumiałaś, skąd taki pomysł.
Teraz rozumiesz, prawda?
Ale co z tego, skoro nie wiesz, dlaczego to robisz, dlaczego za każdym razem nie możesz zbyt długo wytrzymać spokoju. Musisz go zmącić swoimi wydumanymi obawami.
Dlaczego?
Dlaczegodlaczegodlaczego?

- Nie wiem. Nie radzę sobie.

Tylko tyle i aż tyle.

„Narysuję flamastrem szczęście”,
oprawię w ramki i powieszę na ścianie.
Będę mieć. Jakieś.

Wrodzony zbawienny dystans do rzeczywistości jednak mnie czasem zawodzi. Z pomocą nadciąga sterta koszulek i deska do prasowania :)

„Proszę podaj mi dłoń, podaj mi dłoń,
Chcę polecieć z Tobą!”

Duma widoczna w wysuniętym podbródku i pełnych patosu wypowiedziach. Serce zamkniemy na głucho.

Nikt więcej nie dostanie klucza do pokoju, który troskliwie urządziłam.
Zabieram wycieraczkę sprzed drzwi (i tak mało kto z niej korzystał).
Wynoszę, tak starannie wcześniej dobierane, meble.
Zrywam tapety w moim ulubionym kolorze.
Zdejmuję zasłonki z okien, wybijam szyby, kwiaty w doniczkach szybują pięknym łukiem gdzieś w dal.
Zabijam okna deskami, zamawiam do nich kraty.
Dostępu do drzwi broni żelazna sztaba, pięć zamków i czternaście kłódek.

Twoje widmo przez jakiś czas pozostanie w tej ciemnej, zimnej i pustej komórce, będzie siedzieć w kącie i patrzeć przed siebie. A potem się rozpłynie, zniknie. Za to na ścianach wylezie grzyb.

lubię kiedy mężczyzna…

Podróż tam, gdzie zawsze chcę wracać. W takim nastroju, w jakim lubię być. Zabawne, jak bliskość morza na mnie wpływa: otwieram szeroko oczy, oddycham głęboko, czuję intensywniej, więcej chcę, więcej mogę.
Czuję:
Żyję.

…i te godziny przegadane, i przełażone, przejeżdżone kilometry, i ten na nowo rozbudzony głód książek!

Znowu bliżej siebie.
Stąpam po niepewnym gruncie swoich – znienawidzone słowo – niepokoi, Ty idziesz prostym, równym krokiem pragmatyka i realisty.
(Marzę.)
(Ale marzenie jest niezdrowe.)
(Lepiej równać krok.) (Zdroworozsądkowo).

…śpiewa w wannie.

„Kurił papirosy, haroszyj tabak
Liublił ja diewczonki kak Donskij Kazak
Hej, razkasza ty moja, hej razkasza!…
…Gdież eta ulica, gdież etot dom
Gdież eta Barysznia szto ja wliublion…”

pac?..

Wymyśliłam sobie nową siebie.
Znów.
Widać dawno niczego nie popsułam, skoro znów mam ochotę na zmiany.

(po co ja te włosy cięłam 2 tygodnie temu?! to mi się nie komponuje z nową koncepcją)

Chcę być ładna.
Chcę kupić sobie nowe ubrania.
Chcę mieć niebanalnie obcięte włosy. (Chcę mieć włosy.)
(Chciałabym też kolczyk, nie zastępczy uszny, tylko właśnie-taki-jak-chcę-i-gdzie-chcę, ale z tego mogę w drodze wyjątku zrezygnować.)

Dlaczego znowu tak?
Uciekam od siebie?
Czego tym razem się boję? Co tym razem chciałabym zmienić w środku, za co zabieram się tradycyjnie od złej strony?
Nie wiem, ale dobrze że chociaż pojmuję ten mechanizm.
Tylko – co to zmienia.
Chcę być ładna.
Chcę kupić sobie nowe ubrania, mieć niebanalnie obcięte włosy i kolczyk…

(Chyba nie wierzę w siebie, jaka jestem. Że to rzeczywiście może działać, że właśnie taka ja [..podobam się?!] właśnie takiemu Tobie. Poudaję że jestem inna, fajniejsza. Może wtedy przestanę się bać.)
(Pac?)

:-)

Ta zima wyróżnia się spośród innych tym, że stale zapewnia mi napływ świeżej wody do butów. W sumie dobrze, przynajmniej nie zwiędnę.

Droga przez park to obecnie droga morska.

„Tonie wszystko,
a ja z głową ponad wodą płynę dalej”
* * *

Czy Erich Fromm wiedział jak żyć?
„Pragnienie zjednoczenia się z drugim człowiekiem jest najpotężniejszym dążeniem ludzi. Jest ono najbardziej podstawową namiętnością, jest silą cementującą cały rodzaj ludzki (…). Klęska na tym polu oznacza obłęd lub zagładę – zagładę samego siebie lub zagładę innych. Bez miłości ludzkość nie mogłaby istnieć ani jednego dnia.”

Swoje klęski już poniosłam, poniosłeś. Teraz czas na spokój… Teraz już wszystko będzie dobrze.
(Puenta godna barda. Przepraszam. Jeszcze napiszę tu coś ciekawego, obiecuję. Kiedyś.)
„…z głową ponad wodą płynę dalej.”