o włóczęgostwie

Imperatyw zupełnie niemoralny – aby znów ruszyć w drogę. Tak – na momencik tylko, zapchać sobie płuca stołecznym pyłem i smrodem. Nieodpowiedzialnie zupełnie -
(no bo jakże to tak – odpowiedzialny Sziwa to przeca oksymoron, oksymorony są zacne, owszem, ale nie w nadmiarze; w sumie najzacniejsze są w odniesieniu do kominków, a nie o tym przecież mowa)
- boć to mądrze, na 2 dni przed ustnym angielskim?..
Namawiaj mnie, Sziw, namawiaj. Jeszcze nie wszystko stracone. Płomień perwersji – bo wyjazd na 2 dni przed maturą pachnie mi perwersją – buchnął z nową mocą.
Poza tym – dodatkowym walorem jest walor sentymentalno-wspominkowy, będzie się można uśmiechnąć i pomachać łapką temu, co było przed rokiem, gdyż wycieczka w ten sam rejon, w podobnym okresie, z tymże samym panem na wokalu, acz z formacją inną oraz, mam wielką nadzieję, bez takiego jak wtedy deszczyska. Natomiast winu (planujemy wino?) i spotkaniom forumowym mówimy stanowcze tak. [tu oczom mojej wyobraźni ukazał się Jebada ponownie sturlany z zabłoconej górki, ponownie ubadziany w błocie, ponownie pierwszy raz spotkany w takim właśnie stanie, hihi]
Bo – ile to już czasu…

Jednak człowiek nie dorasta tak szybko, jak by czasem chciał.

o wykształceniu

„Średnie niepewne”.
Od dziś, oby tylko do lipca.

Jeszcze nie wiem, jeszcze nie czuję. Nic. Ani się cieszę, ani płaczę. Może tylko – dobrze, że już spokój.
Zmęczona, w domu. Nie imprezuję. Odsypiam, odjadam.

Cytując santa Barbarę, bo to mi się mimo wszystko (niestety) wydaje najbardziej trafne:
„Nie! Przez trzy lata się ustawiałam, więcej nie będę!”

o szczęściu

Na takie urodziny warto czekać.
(Tak, to będzie hymn pochwalny, może nawet oda.)
Bo takie ogromne ilości życzeń: smsowych, papierkowych [na kartkach znaczy], literkowych, słownych.
Bo wspaniałe przyjęcie ze wspaniałymi gośćmi i wspaniałymi drinkami. A potem wspaniała potańcówka.
No i prezenty przednie, to znaczy, przepraszam, wspaniałe.
Wszystkie różowe, włącznie z winem.

(I am a princess, princess, pretty pretty princess!!)

Bo ja lubię mieć swoje święto, kiedy mnie wszyscy przytulają i mówią że mnie lubią, chociaż przecież nie przyniosłam cukierków.

Dziękówa!!!
(a co, raz mi wolno, nie?)

o urodzinach

Jutro.
Ostatnie -naste.
Potem już tylko -dzieste i -siąte.

Tygrys nie lubi tej liczby. Ja? Jeszcze nie wiem. Przekonamy się.

Wszystkiego najlepszego, fajna gówniaro.

o złośliwości

Zawsze, kiedy dojdę do wniosku, że jakiś chłopiec się mnie boi (vide: Kornel, takie mam wrażenie),
stwierdzam: no i dobrze, niech się boi. W końcu jest czego >:)

o rozgoryczeniu

Ania zamknela starannie wszystkie puste pudelka. Postanowila przy najblizszej okazji wszystkie wyniesc na smietnik, a nowe zbudowac sobie sama – z klockow lego lub plasteliny.

I nie czekac juz wiecej na nikogo.

to wszystko na ten temat

Zawinąc się w kłębuszek i zasnąc, oto co mam zamiar teraz uczynic.
[Seplenię gdyż c+alt nie daje oczekiwanych rezultatów, proszę mi wybaczyc].
Boli. Ale nie tak bardzo jak się tego bałam. Więcej strachu w sumie niż bolenia póki co, zobaczymy jak będzie dalej.
Spac, przespac, zaspac te nerwy i ten stres. Po wszystkim mała, byłaś dzielna, jesteś zajebista, no. A jeśli trzeba będzie powtórzyc zabieg to nic, już wiesz czego się spodziewac, nie będzie źle. Niech się teraz tylko ładnie zagoi i pozwoli o sobie zapomniec.

nagle wiatr moim oknem skrzypnął, ja się obudziłem a garbaty anioł zniknął.

łaszę się.
mruczę.
potem orientuję się w sytuacji, otwieram szeroko oczy ze zdziwienia, otwieram szeroko żyły tępym nożem z rozpaczy i ogłupienia, potem siadam do stołu, zjadam jogurcik żeby być duża, piękna i zdrowa.
i polka zaczyna się na nowo.

śpię od 23:27 do 3:33, potem od 4:47 do 8:56.

Z ‚zapisane/nie wysłane wiadomości tekstowe’:
07.04.2007
04:19
Zdejmij maskę i pokaż mi co pod nią masz – pokaż mi siebie bez przyklejonego uśmiechu, bez zasłaniania się drwiną. Pokaż mi siebie bez lęku.

Krzyś (4-04-2007 18:46)
odbija Ci.
Krzyś (4-04-2007 18:46)
odbija Ci słonko.