Miss’ Piggy Jam Session

Ja tak naprawdę przecież nie robię nic specjalnego.
Ja tylko mówię trochę po swojemu i mam kilka dziwacznych zwyczajów, takich jak nadawanie nazw całkiem własnych przedmiotom, noszenie herbatki w termosie na wykłady, kolorowanek czasem też, kisiel i wapń raz dziennie dla zdrowotnosti, światopogląd, mentalnośc oraz upodobania małej dziewczynki. I inne. O, i jeszcze nadmierna skrupulatność i uporządkowanie.
[Co zupełnie nie znaczy, że nie potrafię być ani inteligentna i profesjonalna, ani elastyczna, bo potrafię.]
Niestety nadal mam tę niemiłą przypadłość, że w konfrontacji (którą sama przeprowadzam w swoim łebku!) z innymi wypadam na niekorzyść.
Większość was wszystkich jest taka normalna! I wiecie o czym ze sobą rozmawiać. A mnie musicie najpierw spróbować zrozumieć, ten mój miks mamrotania, cytatów i własnego dialektu.
Zawsze byłam hermetyczna, czasem w tandemie, czasem sama. Musi się trafić ktoś o podobnym systemie pojęciowym. Dialogi międzykulturowe są żmudne i męczące.
Ojjakboliojjakboliojjakboli!
Poza tym „już prawie po wszystkim, jeszcze tylko dwa kolokwia i cztery egzaminy…” :)