paprotka

Dzieliłam się już kiedyś refleksją o kaczkach.
Dawno to było…
…że jak kaczka siedzi w wodzie, trwa, dryfuje sobie – to znaczy, że nic nie musi, bo wszystkie potrzeby ma zaspokojone, znaczy – prawdopodobnie jest szczęśliwa.

Teraz mam o kwiatkach doniczkowych.
Które sobie hoduję w domu, a zdarza się, że z sukcesem, to znaczy: rozrastają się wzdłuż i wszerz, a na dodatek kwitną. Czyli dochodzą do wniosku:

Tu mi dobrze. Tu mam optymalne i stabilne, bezpieczne warunki, dużo światła i jedzenia, nawodnienie jak trzeba, podoba mi się. Teraz mogę się rozmnożyć.

I myślę sobie: Matko Boska. Ja od 28 lat jakoś nie mogę dojść do takiego punktu w życiu. I jakoś się nie zanosi, żebym do niego doszła.