dalej

Niebo, chmury, tory, wiatr, spod starej trawy wyrasta nowa, pola zaorane, pies poluje na myszy albo ściga trop.
Siedzisz na kamieniu, który jest Twoim kamieniem, ja obok stoję mocno na szeroko rozstawionych nogach – dodaję sobie siły. Jestem zdenerwowana.
Przyszliśmy tu mówić swoje prawdy. Co jest takiego w mieście, że nie pozwala zebrać myśli? Muszę mieć niebo nad głową, muszę nie widzieć, nie przeczuwać innych ludzi.

Wiem, co chcę Ci opowiedzieć, ale przedtem muszę wyrzygać – tym razem, alleluja, metaforycznie – bieżące nerwy, uspokoić głowę. Dajesz mi na to miejsce, przyjmujesz i przejmujesz się, dziękuję.

A kiedy przychodzi do właściwych spraw, zauważam dwie rzeczy.
Po pierwsze, specjalnie chciałam rozmawiać twarzą w twarz, żeby widzieć Twoje reakcje na to co mówię. Pisanie ma jednak swoje ramy i nie chcę się nim zasłaniać dotykając ważnych tematów. Chcę wiedzieć, w którą stronę idę, być pewna, że nie ranię, ale też czuć, że dotykam czegoś, co jest ważne też dla Ciebie. I mieć w tym 100% uwagi. Być usłyszana, nie przeczytana mimochodem między łykiem drinka i filmem na jutubie.
A Ty założyłeś okulary. Rozmawialiśmy wczoraj o nich, że to część indywidualizmu, wyróżnik, że to dobre, że można sobie na to pozwolić. Więc wiem, że są małą manifestacją niezależności. A jednak się denerwuję: chowasz się, nie widzę. Dlatego przełamuję wstyd i patrzę Ci w twarz, szukam oczu za okularami. I to mnie uspokaja, pomaga. A tak się bałam patrzeć.
A druga rzecz jest taka, że w sumie nie muszę mówić dużo, bo Ty prawie wszystko już sam wiesz, przeczuwasz albo zgadujesz. Mogę tylko potwierdzić, dopowiedzieć, ale moje ścieżki myśli nie są wiedzą tajemną, znasz je dobrze. I to jest raptem wielkie zaskoczenie.
Że komuś się chce we mnie wczuć, zastanowić, przewidzieć. Że ktoś uważa to za istotne, co ja myślę i czuję na ważne tematy. Ktoś sobie zadaje trud i ktoś słucha, a nie odbębnia gadkę po to, żeby odpowiedzieć swoje.

Wskakujemy na kolejne poziomy otwartości i szczerości. Lubię to poczucie bezpieczeństwa, lubię ufać i wiedzieć, że wszystko jest dobrze, że jestem akceptowana taka jaka jestem i ważna. Że nie ma się czego bać.
Dziękuję, że mogę tego doświadczać. Chyba po to to wszystko jest.
Znowu jest spokojnie.

Piszę, żeby to złapać, uchwycić, zapamiętać, móc wrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>