half jack

I
Czasem myślę, że jestem najbardziej niefortunnym z możliwych zestawów genów. Teoria, że dzieci dostają od obojga rodziców to, co najlepsze, w moim przypadku jakoś nieszczególnie się sprawdza.

Kiedy patrzę w lustro. Kiedy widzę siebie w szybie mijanego samochodu. W witrynie sklepu. Mignięcia, odblaski, odpryski, drzazgi.
Widzę twarz o ostrych rysach, pochyloną, niezgrabną sylwetkę, śliskie włosy – mojego ojca.
Ojca patrzącego swoimi zielonymi tęczówkami z oczu o kształcie oczu mojej matki. Ruszam się tak, jak ona się rusza. Gestykuluję, mówię, trzymam głowę jak ona. Upinam te jego włosy tak, jak ona swoje, kiedy była w moim wieku.
Tak jak on zatapiam się w przeszłości. Patrząc na świat i ludzi widzę to, co było, a nie to, co jest teraz.
Tak jak ona nie umiem wyrażać uczuć, okazywać przywiązania. Tak samo nie rozdrapuję tabu. Tak samo szukam uzasadnienia swojego istnienia i jakiejkolwiek wartości w pomaganiu innym.
Tak jak on żyję krzywdami.
Tak jak on mam w sobie tornado. Tak jak ona bardzo staram się nie dać mu wyjść na zewnątrz.

II
Mam jedną przewagę: nie tylko wiem, z jakich układanek pochodzą tworzące mnie puzzle. Ja próbuję je uporządkować po swojemu. Poprzestawiać tak, żeby te brzydsze dać na margines, a środek wypełnić czymś lepszym.
Ułożyć je w jeden nowy, spójny obraz.

(Co więcej mogę? Chociaż tyle.)

Jedna myśl nt. „half jack

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>